Zwiastun Cyberpunk 2077 ma prawo mi się nie podobać. I co mi zrobicie?

Zwiastun Cyberpunk 2077 ma prawo mi się nie podobać. I co mi zrobicie?Nie znam się, to się wypowiem
Zwiastuny są po to, by nakręcać zainteresowanie grą. To ich główny cel niezależnie od tego, czy ujawniają właściwą rozgrywkę, czy są tylko pieczołowicie przygotowanymi animacjami. Ich odbiór potrafi być różny – od zachwytów, przez niezrozumienie aż do nienawiści. Stworzenie zwiastuna jest trudne, trzeba mieć nie tylko umiejętności montażowe, ale przede wszystkim umieć zainteresować gracza. Bo trailer, który rozczarowuje nie jest czymś, co chciałby pokazać jakikolwiek producent lub wydawca.
Na tegorocznych targach E3 pokazano nowy zwiastun Cyberpunka 2077, taki prawdziwy, długi i szczegółowy – choć bez jakiegokolwiek fragmentu rozgrywki. Z jednej strony można powiedzieć, że spełnił oczekiwania, z drugiej – że mocno zawiódł. Zdania sobą bowiem podzielone, swoimi obawami dzielił się z Wami niedawno Grzesiek. A kiedy są obawy to znaczy, że trailer nie do końca „dowiózł”.
Czy to jest zły zwiastun? Nie. Czy jednak tak mocno hajpowana gra nie powinna mieć trailera, który rzuca na kolana niczym produkcje Rockstara? Powinien i to mój największy zawód. Po jego kilkukrotnym obejrzeniu nie jestem ani rozczarowany, ani oczarowany. Postacie wydają mi się zbyt gumowe, nie poczułem też oryginalnego i niepokojącego (bo taki był przecież pierwszy teaser) klimatu. Więc tak, po części można mówić o moim rozczarowaniu. Jednak trailer został przez graczy przyjęty bardzo ciepło, co potwierdzają oceny w serwisie YouTube.

To nie będzie jednak felieton ani o Cyberpunk 2077, ani o jego zwiastunie. Robi mi się przykro kiedy widzę jakie zamieszanie wywołał on w sieci. Niestety obudził w graczach najgorsze instynkty. Nagle każdy, kto nie miał styczności z Cyberpunk 2020 jest zerem, które nie ma prawa wypowiadać się o tej produkcji. Nagle gra fabularna Mike’a Pondsmitha stała się kluczem do kłódki, którą nakłada się na usta graczom. Zaraz się okaże, że CD Projekt RED będzie wydawał specjalne pozwolenia na zakup Cyberpunk 2077 – oczywiście poprzedzone specjalnym, arcytrudnym egzaminem ze znajomości gry stanowiącej podwaliny do ich produkcji.
Pewnie właśnie teraz przestaniecie czytać, przewiniecie od razu do komentarzy i napiszecie, że nie powinienem zabierać głosu w sprawie gry, a tym bardziej jej kiedykolwiek recenzować. Z Cyberpunkiem 2020 miałem styczność praktycznie minimalną, gdzieś kiedyś u znajomych. Nie pochłonąłem również tony książek traktujących o tym gatunku (choć kilka kultowych pozycji, również ze świata filmu mam odhaczonych). Uważam jednak, że mam prawo wypowiedzieć się na temat tego zwiastuna jak każdy. Inny będzie jednak mój punkt widzenia, bo oglądam go świeżym okiem, nie starając się szukać porównań do Cyberpunka 2020 – który umówmy się, nie jest powszechnie znaną grą. Myślę, że wiele osób, które czeka na nową produkcję CD Projekt RED nie ma zielonego pojęcia o uniwersum – może kochali Wiedźminy i czekają po prostu na kolejną produkcję uwielbianego studia – a może dali się tylko porwać fali hajpu na ten tytuł i w ogóle nie czuli potrzeby zaznajomienia się z grą fabularną i nie znają nazwiska jej autora.

źródło : http://antyweb.pl/zwiastun-cyberpunk-2077-ma-prawo-mi-sie-nie-podobac-i-co-mi-zrobicie/

%d bloggers like this: