Esport: Co się dzieje u Polaków w świecie CS:GO?

Esport: Co się dzieje u Polaków w świecie CS:GO?
Złotej Piątki już nie ma, czas na nowe pokolenie
Ten rok nie jest zbyt udany dla zespołu, gdzie ze starej gwardii pozostał jedynie Jarosław “pasha” Biceps i Filip “Neo” Kubski. Pierwszym, który pożegnał się z drużyną był Wiktor “TaZ” Wojtas, a na jego miejsce wszedł Michał “MICHU” Müller. To miał być pierwszy krok ku lepszemu. Zapowiadano wielki powrót, świeże podejście i chęć do walki. Efekty tych słów znamy wszyscy. Nie wiem, czy ktoś naprawdę sądził, że wymiana jednego zawodnika przyniesie szybkie i znaczące efekty. CS:GO to gra drużynowa i jeśli ktoś obarcza tylko jednostkę za klęski, to rzeczywistość szybko to zweryfikuje. W samej drużynie od dawna coś było nie tak, czego dowodem byłem odejście Janusza “Snaxa” Pogorzelskiego. Dzik dość nagle zrezygnował ze stałych barw i znalazł nowe miejsce w szeregach mousesports. Na kolejne zmiany nie trzeba było zbyt długo czekać. Paweł „byali” Bieliński po tragicznym występie VP na FACEIT Major – Londyn 2018 przestał być częścią uwielbianej formacji. Choć jest związany kontraktem, nie zamierza już reprezentować Virtusów. Obecnie w składzie grają:
Filip “Neo” Kubski
Jarosław “pashaBiceps” Jarząbkowski
Piotr „morelz” Taterka
Michał “MICHU” Müller
Michał „snatchie” Rudzki
Mając aż trzech nowych zawodników, zespół ten musi zacząć w pewien sposób od zera. Nie było mu dane dobrze się przygotować do walki z rywalami, kiedy co jakiś czas zachodziły naprawdę poważne zmiany. Zdarzyło mi się karcić i chwalić VP, ale w tym momencie trzeba poczekać. Dać im czas, aby w pełni ocenić, czy w takim zestawieniu są w stanie wygrywać. Nie ukrywam, że jak na razie morelz nie pokazał nic szczególnego, a snatchie też nie błyszczy tak, jak oczekiwałem. Żaden z graczy nie prezentuje solidnego i stałego poziomu. Jeśli uda się to jakoś wyważyć i odpowiednio zgrać, to kto wie. Kiedy w formacji dochodzi do przetasowania kluczowych osób, powrót do dawnej świetności się oddala. Patrząc na ich umiejętności indywidualne, jest całkiem nieźle, ale jako drużyna nadal nie są w stanie dać od siebie czegoś więcej. To się nie zmieni w miesiąc, dwa, a może i nawet trzy. Jeśli skład zostanie zachowany do IEM, to wtedy będzie można mówić o pełni możliwości tego Virtus.pro. Im potrzeba trochę stabilizacji, nabrania wprawy i ustalenia nowych reguł. Stara szkoła odeszła w niepamięć i trzeba się przystosować do nowych standardów. Popatrzeć na innych, na metody treningów i tym podobne, bo pozostanie przy tych samych metodach nie przyniosło rezultatów, nawet jak jeszcze w Virtusach był TaZ, Snax i byali.

Jastrzębie w małym dołku
AGO Esports, nie ma już tak dobrej passy, jak kilka miesięcy temu. Jeszcze całkiem niedawno mówiło się o nich TOP1, ale niestety chłopaki spadli o oczko niżej. Nie tylko na rodzimej ziemi, ale i w rankingu HLTV. Utrata snatchiego na pewno miała na nich pewien wpływ. Na jego miejsce wszedł Grzegorz ‚szpero‚ Dziamałek, który niegdyś występował w barwach Team Kinguin. To naprawdę utalentowany gracz, podobnie jak całe AGO, ale coś ciągle się u nich nie zgadza. Raz są w stanie rozegrać przepiękne spotkanie, które ogląda się z zapartym tchem, a niedługo później przegrywają z kretesem. Kondycja formacji zdaje się mieć spore wzloty i upadki w krótkich odstępach czasu. Na turnieju Games Clash Masters zabrakło im trochę szczęścia i snu, ale nic nie wskazuje też na to, że nagle jastrzębie rozwiną skrzydła. Obecny skład:
Grzegorz “SZPERO” Dziamałek
Damian “Furlan” Kisłowski
Dominik “GruBy” Świderski
Mateusz “TOAO” Zawistowski
Tomasz “phr” Wójcik
W jednym z wywiadów padły słowa, że zawodnicy cały czas szukają nowych rozwiązań, dlatego też były pewne zmiany dotyczące prowadzącego w meczu. Gdzieś ten złoty środek im uciekł i tak dryfują na niespokojnym morzu. Sama formacja ma nadal spory potencjał i wierzę, że w końcu uda się go w pełni wykorzystać. To, jak prowadzone jest AGO, budzi podziw nie tylko fanów i obserwatorów sceny. Na każdym kroku można dostrzec, że właściciele dają z siebie 200%, aby ich podopiecznym niczego nie brakowało. Takie podejście w końcu musi zaowocować rezultatami, z których wszyscy będą dumni. Podobnie jak u Virtus.pro, potrzeba chyba trochę czasu, aby dopieścić szczegóły, podejść do walki z otwartą głową. Wczoraj bez większych przeszkód pokonali 3DMAX i choć nie jest to najsilniejszy zespół, to mamy przynajmniej dowód, że porażka z Heroic nie zaszkodziła AGO.

Pingiwny przygotowują się do lotu
Team Kinguin to obecnie najjaśniejsza drużyna na polskiej scenie. Po roszadach w składzie przyszły w końcu upragnione efekty. Choć nadal nie jest jeszcze tak, jak założyli sobie zawodnicy, to cała formacja może mieć powody do dumy. Obecnie zajmują siedemnaste w miejsce w światowym rankingu i jednocześnie są najwyżej spośród wszystkich rodzimych zespołów. Podczas Games Clash Masters 2018 dali z siebie naprawdę wiele, a na mapie de_mirage chyba z 150%, mało brakowało, aby to oni zostali zwycięzcami. Doping polskich kibiców dodawał im skrzydeł, ale rywal okazał się lepszy. Po porażce z Heroic spadli z 16 pozycji, ale ten stan wydaje się jedynie kwestią czasu i niebawem będą dalej piąć się do góry. Widać u nich wolę walki, ich mecze są emocjonujące, a wiele akcji w ich wykonaniu zapada w pamięć. Jeśli ktoś nie oglądał finału z udziałem pingwinów, to polecam nadrobić materiał poniżej.

Wiktor “TaZ” Wojtas
Jacek “MINISE” Jeziak
Karol “rallen” Rodowicz
Paweł “reatz” Jańczak
Mikołaj “mouz” Karolewski
Nie można zapomnieć, że miesiąc temu to właśnie oni zgarnęli pierwsze miejsce na DreamHack Open Montreal 2018. Pokonali takie drużyny jak: Red Reserve, eUnited, AGO i ENCE. Widać jak na dłoni, że dołączenie do Team Kinguin Taza, reatza i Minisa było strzałem w dziesiątkę. Sam Wiktor często powtarza, że jest dumny ze swoich kolegów i docenia to, co udało im się wspólnie osiągnąć, ale przed nimi jeszcze długa droga. Na pewno wszyscy chcieliby zagościć na IEM Katowice, a celem na przyszłość jest TOP 10 w rankingu HLTV. Do takiego stanu rzeczy nieco im brakuje, ale wszystko wskazuje na to, że są na dobrej drodze.

Zdjęcie: ESL/Helena Kristiansson (twitter.com/deazid)

Dzik w końcu z pucharem w dłoni!
Janusz Pogorzelski dołączył do mousesports pod koniec czerwca tego roku. Początki w nowej formacji nie były zbyt owocne, choć Snax starał się dać z siebie wszystko. Na efekty całego zespołu nie trzeba było długo czekać. Myszy rozegrały fenomenalny turniej ESL One New York, a w samym finale zaprezentowali jedno z najlepszych widowisk w swojej karierze. Ostatni etap całego wydarzenia, który miał miejsce z niedzieli na poniedziałek naszego czasu (30.09-01.10) zostanie zapamiętany przez fanów esportu na długie lata. Pojedynek z Team Liquid był długi i bardzo emocjonujący. Zespół Snaxa wygrał pierwszą mapę 16:12, ale dwóch następnych nie udało się zdobyć. Rywal był o krok od wygranej, ale na Dust2 rozegrała się prawdziwa wojna, gdzie doszło do dogrywki.

Na szczęście, to mousesports okazało się lepsze i wtedy pozostał już ostatni mecz, który miał rozstrzygnąć o wszystkim. Dość szybko okazało się, kto jest lepszy na mapie de_mirage. Uzyskując wynik 16:8, myszy przypieczętowały swoje zwycięstwo, zgarniając przy tym główną nagrodę, 125-tysięcy dolarów. Janusz Pogorzelski, po naprawdę długiej przerwie mógł z resztą zespołu chwycić za puchar i cieszyć się z dużego sukcesu w karierze. To tylko pokazuje, że decyzja, jaką podjął, była słuszna. Dzik odnalazł się w nowym stadzie i miejmy nadzieję, pozostanie w nim na dłuższy czas. Mousesport tym samym wskoczyło o cztery oczka wyżej w rankingu HLTV i zajmują obecnie 4 miejsce na świecie.
Osoby obserwujace esport i CS:GO mają powody do radości
Jako kibic jestem dumny, że rodacy tak dobrze sobie radzą na międzynarodowej scenie CS:GO. Oczywiście, nie brakuje wpadek i gorszych momentów. Virtus.pro nadal stara się wyjść z dołka, AGO ma swoje gorsze dni, a i Team Kinguin zdarza się coś przegrać. Jednak biorąc pod uwagę całość, jest naprawdę dobrze. Snax odniósł swój pierwszy sukces poza VP, a cała reszta również nie chce zostać w tyle. Nie wspomniałem tutaj o zespołach, przed którymi jeszcze daleka droga do sławy, a bardzo dobrze rotują. Mowa tutaj, chociażby o X-KOM i Codewise Unicorns. Dla nich również w przyszłości znajdzie się miejsce na łamach Antyweb.
Zdjęcia: 1, 2, 3, 4
The post Esport: Co się dzieje u Polaków w świecie CS:GO? appeared first on AntyWeb.

źródło : https://antyweb.pl/co-sie-dzieje-na-scenie-csgo/

%d bloggers like this: