Gdzie ta rewolucja w telewizji? Oglądam mundial prawie tak samo jak 20 lat temu

Gdzie ta rewolucja w telewizji? Oglądam mundial prawie tak samo jak 20 lat temuZ mundialu w 1998 roku pamiętam wiele rzeczy. Zwycięstwo Francuzów nad Brazylią w wielkim finale, dwie bolesne porażki Holendrów, którym kibicowałem – najpierw w półfinale, później w meczu o trzecie miejsce. A wszystko to odbywało się w oprawie typowej dla tamtych czasów transmisji – obrazie 4/3 na tradycyjnych, (zazwyczaj stosunkowo niewielkich) kineskopowych telewizorach. Jestem sentymentalny na tyle, że dziś wspominam to z uśmiechem, uważając nawet, że miało to pewien urok, który dziś pojawia się przy transmisjach tylko momentami.
Nie mam jednak żadnych wątpliwości, że gdybym mógł śledzić poprzednie turnieje Mistrzostw Świata oraz Mistrzostw Europy w takiej jakości jak dzisiaj, to bym to zrobił. Są powody do zadowolenia, bo i Telewizja Polska, i prywatny nadawca Canal+, stanęli na wysokości zadania, zapewniając polskim kibicom szansę na obejrzenie mundialu z Rosji w rozdzielczości 4K. Za nami już w sumie 11 spotkań, które można było zobaczyć na TVP 4K i Canal+ 4K Ultra HD, dlatego można pokusić się o pierwsze oceny. Nie obyło się bez drobnych wpadek (w pierwszych kilkunastu minutach meczu otwarcia zabrakło komentarza), ale na większych ekranach sygnał 4K z całą pewnością wypada lepiej, niż zwykłe HD. Cieszę się, że współpraca układa się na tyle dobrze, że TVP Sport HD trafił do otwartego pasma w Cyfrowym Polsacie oraz kanały TVP włączono w ofertę nc+ go na czas trwania turnieju.

Dlatego z optymizmem patrzę w przyszłość, choć ubolewam, że nowinki nie odegrały jeszcze tak dużej roli w tym roku. Przy turnieju o takiej skali jak mundial, aż należałoby wykorzystać już istniejące rozwiązania, które pomogłyby śledzić turniej kibicom przed telewizorami. Wygospodarowanie czasu na trzy (czasem aż cztery) mecze rozgrywające się jednego dnia nie jest łatwe, dlatego zdarza się, że musimy opuścić domową trybunę. Pech chciał, że zrobiliśmy to w czasie, gdy padła bramka – pozostaje nam zaczekać na powtórki wybrane przez realizatora oraz internet. Sięgamy po telefon i chwilę później możemy obejrzeć piękny strzał z rzutu wolnego ile razy chcemy. Na kilkucalowym ekranie smartfona. Siedząc przed telewizorem.
Jeśli dysponujemy odpowiednim dekoderem, to możemy cofnąć transmisję na żywo o te kilka minut i zobaczyć nawet całą akcję, która doprowadziła do strzelenia gola. To wymaga jednak manualnego przewijania, a później powrotu do transmisji, której w trakcie własnej powtórki nie śledziliśmy. Mógł paść kolejny gol, a my byśmy o tym nawet nie wiedzieli. Skoro najnowsze dekodery są już podłączone do internetu, to chciałbym uzyskać coś więcej, niż tylko zarządzanie moim kontem u operatora i dostęp do treści na żądanie w ramach usług VOD. Na czas takiej imprezy jak mundial powinien powstać serwis umożliwiający dostęp do powtórek na życzenie, na przykład w trybie picture-in-picture, który umożliwi trzymanie ręki na pulsie podczas powtórek. NHL rozwiązało to w świetny sposób – na pasku postępu transmisji różnymi kolorami oznaczane są najważniejsze zdarzenia z tafli: faule, najładniejsze akcje, bramki i inne.

źródło : http://antyweb.pl/gdzie-ta-rewolucja-w-telewizji-ogladam-mundial-prawie-tak-samo-jak-20-lat-temu/

%d bloggers like this: