Jeśli premierom filmów mają towarzyszyć takie gry, to ja jestem na „tak. LEGO Iniemamocni – recenzja

Jeśli premierom filmów mają towarzyszyć takie gry, to ja jestem na „tak. LEGO Iniemamocni – recenzja13 lipca do kin trafił film Iniemamocni 2. To kontynuacja animowanego hitu z 2004 roku – zaskakująco obie części dzieli aż 14 lat, co w przypadku tego typu produkcji jest raczej dziwne. Nie jest natomiast dziwne, że przy premierze dwójki do całej akcji dołączyło się Travellers Tales, mistrzowie gier o klockach LEGO, którzy przenieśli już do swojej formuły niejedno popularne uniwersum.

Pierwszy zgrzyt pojawił się już jednak zaraz po uruchomieniu gry. LEGO Iniemamocni składa się z dwóch (trwających mniej więcej po 8 godzin) kampanii, każda związana jest z konkretnym filmem. Pytam się jednak, kto był na tyle nierozgarnięty, że przyklepał brak możliwości wyboru jednej z nich? Otóż rozpoczynając zabawę musimy zacząć od części drugiej i dopiero po jej zakończeniu zagramy w jedynkę. Chronologicznie nie ma to kompletnie sensu, lepiej było zostawić wybór graczom – szczególnie że mogliby przypomnieć sobie w ten sposób pierwszą część filmu, pójść do kina i obejrzeć dwójkę, a dopiero potem zabrać się za wirtualną przygodę. Zrozumiem więc jeśli kupicie grę, odłożycie ją na półkę i włączycie dopiero po seansie. Szczególnie, że polskich półkach sklepowych LEGO Iniemamocni pojawiło się wcześniej niż film, który miał w stosunku do amerykańskiej premiery poślizg.
A tak czerpie garściami z pomysłów i schematów, które pojawiły się w innych grach z tej serii. Mamy więc naprawdę dobrze przemyślane korzystanie z mocy superbohaterów, gdzie w wielu przypadkach jest to wręcz niezbędne do pchnięcia opowieści do przodu. Są łatwiejsze i trudniejsze łamigłówki, który przynajmniej kilka razy staną się wyzwaniem nawet dla wyjadaczy grających  wcześniej we wszystkie odsłony gier z serii LEGO.

źródło : https://antyweb.pl/lego-iniemamocni-recenzja/

%d bloggers like this: