Rynek mobile stał się nudny i do bólu przewidywalny

Rynek mobile stał się nudny i do bólu przewidywalnyBranża mobile postawiła na przestrzeni ostatnich lat kilka dużych kroków pchających nas w przyszłość znaną z filmów science-fiction. Zwykłe komórki zmieniły się w prawdziwe mobilne komputery, centra rozrywki, na których można też spokojnie pracować. Social media i komunikatory zniszczyły popularnością klasyczne rozmowy telefoniczne i SMS-sy. Będąc za granicą, gdzie nie mam roamingu dzwonię na przykład do domu przez WiFi, mogę szybko wysłać świetnej jakości zdjęcia żeby pokazać rodzinie co widziałem. To są innowacje, na które czekałem. Zdarza mi się pisać artykuły na smartfonie, aparatem w telefonie nakręciłem też wyjazdowego vloga, który nie wyglądał jakbym użył kalkulatora.
Ostatnią zmianą w mojej codzienności był Google Pay, dzięki któremu przestałem nosić ze sobą kartę – uwielbiam płacić telefonem, bo mam go zawsze przy sobie. Obserwuję jednak, że zabiera mi za dużo czasu i staram się ograniczać social media, przez które tracę cenne godziny dnia.
Ostatnie miesiące i niedawne premiery smartfonów to jednak okropna powtarzalność
Jesteśmy świeżo po premierze Huawei Mate 20 i Mate 20 Pro. Miałem okazję przyjrzeć się im z bliska i nie ukrywam, że model Pro zrobił na mnie pozytywne wrażenie. Siedząc jednak na przedpremierowej prezentacji nie usłyszałem niczego, czego wcześniej bym już nie słyszał. Nie poczułem żadnej innowacji, żadnej ekscytacji. Szeroki kąt w aparacie jest super, ale to już było. Czytnik linii papilarnych w ekranie działa ok, ale do fizycznych skanerów wciąż mu daleko. Promowana tak mocno przez chińskiego producenta sztuczna inteligencja ogranicza się tak naprawdę głównie do aplikacji aparatu, która pokaże totalnie nieistotne informacje dotyczące obiektu, któremu zrobiłem zdjęcie. No bo jeśli robię kwiatkowi fotkę, to chyba wiem, że to roślinność, a nie kot, prawda? Indukcyjne ładowanie? No fajnie, że będzie dwa razy szybsze niż dotychczas, ale tylko w domu i tylko na ichniejszej ładowarce. A miałem móc ładować smartfona w knajpie, czy na ławce w parku. Mogę to zrobić w niektórych samochodach, tylko co z tego, skoro używam smartfona jako nawigacji i wrzucenie urządzenia na specjalną półeczkę jest dla mnie bezsensowne. Wspomniałbym jeszcze o doczepianej gałce i porównaniach do Nintendo Switch, ale ta część prezentacji była tak zła i tak słaba, że zwyczajnie byłoby mi głupio punktować Huawei i ich kiepską akcję.

Nowe iPhony też nie pokazały niczego, co zmieniłoby branżę technologii mobilnych. Mocniejszy procesor, lepszy aparat, nowe emocji. Gdzie tu innowacje? Odblokowywanie telefonu twarzą działa lepiej, ale musi działać lepiej skoro Apple zrezygnowało z fizycznego skanera linii papilarnych i nie potrafi stworzyć sprawnie działającego czytnika w ekranie.
Jasne, smartfony z Androidem dostają coraz mocniejsze procesory i jeszcze więcej RAM-u. A i tak po jakimś czasie i kilkunastu aktualizacjach zaczynają przycinać na aplikacjach do social media. Taki już niestety ich log.
W pogoni za brakiem ramek dostaliśmy notcha, czyli wcięcie w ekranie – a to jest jasny sygnał, że twórcy sprzętu nie potrafią poradzić sobie z inną technologią rozpoznawania twarzy, która musi być w smartfonach obecna, bo znika skaner odcisków palców. Jedni chociaż potrafią zrobić to w miarę zgrabnie, inni natomiast pchają wielki brzydki czarny pasek pod górną ramką. W ogóle kwestia notcha jest zabawna i smutna, bo kiedy pokazało go Apple nagle wszyscy zapragnęli własnego wcięcia, przez co większość nowych smartfonów wygląda identycznie. Tym bardziej doceniam Sony czy Samsunga, którzy nie poszli tą drogą.
Ale są tacy, którzy próbują coś zmienić
Pierwszą grupą (którą właśnie opuścił Huawei) są producenci, którzy do tańszych modeli pchają topowe podzespoły. Pocophone F1 ma sporo wad, ale wydajnością nie ustępuje dużo droższym modelom. OnePlus 6 pokazał natomiast, że za trochę ponad 2 tysiące złotych można mieć zarówno bardzo, ale to naprawdę bardzo wydajny i sprawnie działający smartfon nie idąc na zbyt wiele ustępstw. I za takie akcje biję brawo. Obawiam się jednak, że ten sam OnePlus któregoś dnia pójdzie drogą Huawei i zrówna się cenowo z konkurencją.

Druga grupa to firmy próbujące stworzyć rynek gamingowych smartfonów. Tak, rozumiem że granie na Androidzie to przede wszystkim proste darmowe produkcje, na których uruchomienie mogą sobie pozwolić posiadacze słabszych urządzeń – ale przynajmniej tu widać jakieś nowe pomysły. Taki na przykład Asus ROG Phone to doskonały przykład ciekawych, innowacyjnych rozwiązań – czy jednak przydatnych? To już zweryfikuje rynek. Ale sami zobaczcie – podkręcane podzespoły i przystawka chłodząca? Niezła opcja. Podobnie jak dodatkowe kontrolery sprawiające, że od grania na dotykowym ekranie nie bolą już zęby. Takich gadżetów ROG Phone dostanie kilka. Obawiam się jednak, że nie znajdą się na nie klienci, bo coś takiego jak hardkorowe granie w produkcje mobilne nie istnieje, a dla takich właśnie klientów przeznaczone są te urządzenia.
Obserwujemy więc smutną stagnację i zastanawiam się, czy to z braku pomysłów, czy ograniczeń technologii. Czekam więc na te elastyczne ekrany w smartfonach, może na jakiś hologramy – bo to chyba jedyne co może (choć nie musi) zmienić rynek mobile. Boję się też, że w kolejnych miesiącach dalej będziemy obserwować zero pomysłów na innowacje i wszystko skupi się na informacjach o tym, że nowy model jest o ileś procent wydajniejszy od poprzedniego, ma lepszy aparat, a rozpoznawanie twarzy działa o 5% szybciej niż w poprzedniku. Pierwszy raz od dawna nie mam ochoty wydawać kilku tysięcy złotych na innowacyjne telefony, które ostatecznie okazują się wtórne. W dużej mierze właśnie dlatego kupiłem OnePlus 6, który kosztuje 2 tysiące, a oferuje mi dokładnie to samo, co dwa razy droższe sprzęty konkurencji.

The post Rynek mobile stał się nudny i do bólu przewidywalny appeared first on AntyWeb.

źródło : https://antyweb.pl/rynek-mobile-stal-sie-nudny-i-do-bolu-przewidywalny/

%d bloggers like this: