Sen i urządzenia elektroniczne to paskudne połączenie. Jestem chyba najlepszym przykładem

Sen i urządzenia elektroniczne to paskudne połączenie. Jestem chyba najlepszym przykłademW kierunku wpływu urządzeń elektronicznych na jakość ludzkiego snu przeprowadzono już chyba setki badań. Konkretnie, chodzi tutaj o korzystanie z komputerów, smartfonów, tabletów w godzinach wieczornych (i nie tylko). Badano także wpływ ogółem „cyfrowego stylu życia”, pełnego bodźców, powiadomień i rozpraszaczy na to jak się wysypiamy. Naukowcy nie mają złudzeń – złe nawyki doprowadzają do powolnej, aczkolwiek konsekwentnej destrukcji obligatoryjnego dla człowieka procesu odpoczynku. I co najgorsze – aby coś z tym zrobić, należy najpierw popracować nad sobą. A to jest znacznie trudniejsze niż zwykła terapia farmakologiczna.
Pierwszy raz u lekarza trafiłem z tego powodu kilka miesięcy temu. Skarżyłem się na niemożność zaśnięcia mimo odczuwanego zmęczenia oraz momenty, w których „już zasypiałem”, ale zostałem wybudzony przez byle pierdołę. Sam potrafiłem wskazać możliwą przyczynę tego stanu rzeczy – komputer wieczorem, kilka godzin przed konsolą, relatywnie mało ruchu + smartfon w łóżku. Dodajmy do tego pracę zdalną, a zatem brak balansu między miejscem pracy, a miejscem odpoczynku. Lekarz z miejsca zapisał mi lek z niezwykle popularną ostatnio substancją czynną: zolpidemem. Czy podziałał? Oj, podziałał. Ale w kółko tego brać nie można – wizja uzależnienia oraz niemożności zaśnięcia bez wsparcia lekowego nie jest miła.
Czynniki ryzyka nie są bez znaczenia
Mój lekarz POZ co ciekawe przeprowadził wtedy całkiem szeroki wywiad w kierunku schorzeń, które mogą wzmagać moje dolegliwości związane z niemożnością zaśnięcia. Okazało się, że astma – chociaż ustabilizowana może być bardzo istotna. Stwierdzona mniejsza pojemność płuc może warunkować to, że nawet jeżeli zasnę – obudzę się zmęczony. Mało tego, chrapię oraz stwierdza się u mnie dodatkowo RBD (REM Sleep Behavior Disorder) – potrafię żywo odgrywać sny w rzeczywistości, nierzadko potrafię nawet wstać, robić cokolwiek i kompletnie tego nie pamiętać. Z tym wiążą się również pewne anegdoty, ale wcale mi nie jest z tym do śmiechu.
Refluks żołądkowo – przełykowy to kolejny czynnik, który negatywnie wpływa na jakość snu. Bardzo często osoby z refluksem donośnie chrapią lub/i cierpią na bezdech senny. U mnie może być podobnie – prawdopodobnie z pakietem genetycznym od strony ojca otrzymałem również skłonność do tego typu przypadłości. Efekt jest taki, że „słychać mnie” gdy śpię, choć nie mieści to się jeszcze w skali „tragedii”.

źródło : https://antyweb.pl/bezsennosc-cyfrowa-urzadzenia/

%d bloggers like this: